“You don’t know my heart the way you know my face”

Kontrowersja wokół Tylera i jego podejścia do ruchu #BlackLivesMatter zdaje się nie mieć końca. Wokalista po raz kolejny trafił do trendów po negatywnym ostrzale “aktywistów”. Lawina krytyki uruchomiła się, gdy Tyler umieścił za pośrednictwem Twittera wpis “Black Lives Matter”. Czy słusznie?

 

Argumenty sprzeciwu, które towarzyszom atakom na frontmana Twenty One Pilots skupiają się głównie na czasie opublikowania Tweeta. Użytkownicy portalu zarzucają Tylerowi, że na takie działania jest “za późno”, że w tej chwili poruszając kwestię Black Lives Matter tylko się “ośmiesza”. W ten sposób problematyka BLM sprowadzana jest do trendu, którym nie jest. Tyler nie po raz pierwszy zakomunikował, że jest częścią movementu. W momencie najbardziej widocznej działalności aktywistycznej, udostępniał za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych linki i materiały wspierające ruch.

“Black Lives Matter” skandowane na ulicach, malowane na ścianach, noszone na transparentach czy tweetowane publicznie w sieci nie wystarczy, by pokonać rasizm. Zdanie to narażone jest na stanie się pustym sloganem, nieróżniącym się niczym od powiedzenia “nienawidzę rasizmu”, w momencie, gdy jego autor nie robi dosłownie nic lub ogranicza się do absolutnego aktywistycznego minimum. To ostatnie często zarzucane jest Tylerowi – bo mógł wrzucić link, pojawić się na prostestach, nie dopuścić do sytuacji, w której fani prosili go o aktywność.

Tyler przyznał, że po całej sytuacji otrzymał groźby skierowane w stronę jego, jego żony oraz córki.

“Chciałbym coś wyjaśnić, z nadzieją na powstrzymanie tego, co się dzieje. Nie jestem rasistą. Nie przez słowa jakie wypowiadam, ale także dzięki swoim czynom.”

Wokalista opowiedział o organizacji non-profit wspierającej dzieci, którą założył w Ohio.

“Nie wspominałem o tym publicznie, ale chcę, byście mieli świadomość, że wspieram BLM na sposoby, o których być może nigdy nie mielibyście okazji się dowiedzieć. To nie jest próba usprawiedliwienia tego, co opublikowałem na Twitterze. Ciągle wracam do tej sprawy i jestem świadomy popełnionego błędu. Nie powinienem tego robić i przepraszam. Chciałbym móc cofnąć czas, ale nie mogę i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Mam nadzieję, że mi wybaczycie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.